O dydaktyce



O dydaktyce

Czy w erze coraz bardziej wszechobecnej sztucznej inteligencji jeszcze warto uczyć się języków obcych ?

Któż z nas nie pamięta wielu godzin spędzonych na kolejnych kursach językowych, żmudnego powtarzania niezliczonej ilości słówek czy rozmów z native speakerem, by skorygować własny akcent. Czy jest szansa, by sztuczna inteligencja, wyręczając nas w wielu codziennych i żmudnych czynnościach, i tu stała się dla nas niebywale pomocna ?

Na rynku mamy coraz więcej programów i aplikacji językowych, które wykorzystują sztuczną inteligencję, by ułatwić nam komunikację w języku dla nas nieznanym. Podpowiadają znaczenie poszczególnych słów, ich transkrypcję i wymowę. Dzięki nim niewątpliwie zmienia się sposób w jaki uczymy się języków obcych, ale czy zmieniają się również nasze umiejętności językowe ? Odpowiedź niestety nie jest już tak oczywista.

Możliwości powszechnie wykorzystywanego Google Translator zdecydowanie wzrosły, dzięki wsparciu algorytmów sztucznej inteligencji, wciąż jednak jego tłumaczeniom jeszcze sporo do doskonałości. Dynamiczny rozwój asystentów głosowych, takich jak Cortana, Google, Siri czy Alexa przyspieszył prace nad mechanizmami rozpoznawania technologii dźwiękowych – mowy, które mają ułatwić nam naukę języka obcego, nastawioną na swobodną komunikację. Niestety ich dużym ograniczeniem jest fakt, że nie ćwiczą one na ogół jednocześnie umiejętności z zakresu języka pisanego.

A co gdyby języka obcego uczył nas robot ? Takie rozwiązania są coraz powszechniej wykorzystywane w Korei Południowej i Japonii. Ale przykłady możemy również znaleźć na rynku polskim, jak chociażby robot edukacyjny EMYS, który został opracowany przez firmę FLASH Robotics. Porusza się, okazuje emocje, wchodzi w interakcje, sprawiając, że nauka języka obcego przestaje być nudna, co ma wpływ na tempo nabywanej wiedzy i osiągane wyniki. Niestety obecnie rozwiązanie to jest jeszcze na etapie prototypu. Coraz częściej jednak możemy znaleźć na rynku rozwiązania takie jak słuchawki Pilot firmy Waverly Labs, które mają eliminować wszelkie bariery w komunikacji w językach obcych. Jak deklarują twórcy, słuchawka współpracuje ze smartfonem i potrafi tłumaczyć symultanicznie w języku angielskim, hiszpańskim, francuskim i włoskim. Niestety wciąż nie obsługuje języka polskiego. Intrygujące jest jednak to, że wykorzystywane w takich urządzeniach rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji mają zdolność samouczenia się i doskonalenia swojej techniki, w tym także dzięki modelom rozpoznawania znaczenia wyrazów w odniesieniu do kontekstu całej wypowiedzi, nie tylko mechanicznego ich zapamiętywania. Na ich nieomylność przyjdzie nam jednak pewnie jeszcze trochę poczekać.

Pomocna przy nauce języków obcych może okazać się także wirtualna rzeczywistość, która zintensyfikuje nasze doświadczenia i towarzyszące im emocje. Możliwość przeniesienia się w różne miejsca kraju, którego języka właśnie się uczymy, zwiększa atrakcyjność samego procesu kształcenia, jak również staje się motywatorem do tego, by zobaczyć  je w rzeczywistości. Niestety wciąż musimy uczyć się sami. Pewną alternatywą mogą okazać się także podskórne mikrochipy, których możliwości już dzisiaj są testowane w różnych krajach na świecie. I chociaż na ten moment nie uwzględnia się w nich nauki języków obcych, rodzi się pokusa by stały się one swoistym narzędziem stymulacji naszych zmysłów, w tym zawłaszcza u osób bez uzdolnień lingwistycznych. Czy to jednak etyczne ?

Obserwowane obecnie eksperymenty, są dopiero początkiem wykorzystania sztucznej inteligencji w procesie nauki języków obcych. I chociaż badania i pierwsze próby urzeczywistnienia takiego scenariusza już trwają, to wciąż jakość powstających w ich wyniku tłumaczeń, pozostawia wiele do życzenia. A zatem najwyższy czas na powtórkę kolejnej partii słownictwa.

Autor: dr Dominika Kaczorowska-Spychalska

Przydatne linki:

Nowe Metody Kształcenia UŁ: https://noweksztalcenie.uni.lodz.pl/